sobota, 19 marca 2016

Rozdział 19. "Nie bój się płaczu, czasami w każdym coś pęka"

Perspektywa Mateusza

Odeszła... Zostawiła mnie samego. Rozumiałem to, że się bała,być może nie chciała niszczyć mojego życia. Ale czym jest moje życie bez niej? Niczym. Wierzę, że wyzdrowieje, innej opcji nie dopuszczam nawet do głowy. Odwiedzę ją za kilka dni. Tylko pojadę na ten pieprzony mecz.
(...)
Właśnie wróciłem z treningu i zasiadłem do komputera. Zalogowałem się na Skype i szukałem Rozalii. Jest! Dostępna! Od razu do niej zadzwoniłem. Odebrała.
- Hej Kochanie- myślałem, że włączy kamerkę, jednak ona tego nie zrobiła. No cóż...
- No cześć, jak tam?- słyszałem w jej głosie smutek, który za wszelką cenę starała się ukryć. Ale..Ale czy można być szczęśliwym w takiej sytuacji? Nie wiedziałem co mam robić, żeby ją pocieszyć. Mówienie, że będzie dobrze na pewno nie pomagało, więc może powinienem normalnie z nią pogadać?
- Właśnie wróciłem z treningu i padam. A u Ciebie jak tam?
- W miarę. Siedzie teraz w szpitalu- w jej głosie słychać było ironiczny śmiech.
- Co mówią lekarze?
- Na razie nic. Zapoznali się z moimi wynikami, ale i tak zlecili koleją serię badań.
- Przyjadę do ciebie za kilka dni...
- Nie, nie Mateusz. Nie chcę, żebyś oglądał mnie w takim stanie. A teraz przepraszam, jestem zmęczona. Zadzwonię jutro, kocham Cie- rozłączyła się. Patrzyłem jak głupi w monitor, a do moich oczu napłynęły łzy. Byłem bezradny.

Następnego dnia udałem się na halę. Dzisiaj miał się rozegrać ten głupi mecz, na którym przestało mi zależeć. Można nawet powiedzieć, że siatkówka przestała się dla mnie liczyć. Nie potrafiłem się skupić, a na wczorajszym treningu psułem każdą piłkę jaka do mnie przyleciała. Zastanawiałem się czy trener zaryzykuje i wystawi mnie w pierwszej szóstce. Nie chciałem tego, tak strasznie tego nie chciałem, a tu jednak...
Szybko jednak opuściłem boisko. Trener spojrzał na mnie lodowatym spojrzeniem, ale ja tylko wzruszyłem ramionami i udałem się do kwadratu. Oparłem się o bandy reklamowe i patrzyłem na zmagania moich kolegów, choć tak naprawdę w głowie miałem tylko Rozalię i to co teraz robi... Zauważył to mój kolega z boiska- Grzegorz Szymański.
- Co jest z tobą?- zapytał szturchając mnie lekko w ramię.
- Nic, słabszy dzień po prostu- wzruszyłem ramionami.
- Coś z Rozalią?- kiedy usłyszałem jej imię do moich oczu napłynęły łzy. Schowałem twarz w dłoniach. Nie mogłem okazać teraz swojej słabości, nie w trakcie meczu.
- Mati co jest?- kiedy nie dostał odpowiedzi pociągnął mnie za ramię i wyszliśmy na korytarz hali, mimo, że nie wolno nam było tego robić. Spojrzałem na niego ze smutkiem.
- Rozalia..jest chora..- powiedziałem odwracając głowę od przyjaciela. Chodziłem nerwowo po korytarzu.
- Ale..ale to cos poważnego?
- Białaczka.- powiedziałem przez zaciśnięte gardło. Zakryłem ręką swoje oczy, żeby Grzesiek nie widział moich łez. W końcu faceci nie płaczą...
- Ej stary, nie bój się płaczu, czasami w każdym coś pęka. Ona wyzdrowieje.
- Mam nadzieję.. Wracajmy na halę- starłem pojedynczą łzę i wróciłem na boisko. Wiedziałem, że teraz muszę być silny, nie dla siebie. Dla Rozalii.. Ale w rzeczywistości to wcale nie było takie łatwe...

19 komentarzy:

  1. Miałam małe zaległości u Ciebie, ale już je nadrobiłam ;')
    Nadal nie wierzę w to co zrobiłaś.. Popłakałam się czytając oba ostanie rozdziały. Bardzo bym chciała, żeby to wszystko okazało się nie prawdą, a Rozalia była zdrowa i żyła z Mateuszem długo i szczęśliwie. Mam nadzieję, że coś wymyślisz i nie zakończysz tego opowiadania jakimś smutnym akcentem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że czytasz ;) Informacje o następnych rozdziałach znajdziesz na moim asku (https://m.ask.fm/siatkarski_ask) także zapraszam ;)
      A jeżeli chodzi o opowiadanie... Nie mogę wam na razie nic powiedzieć. Jedynie to, że w następnym rozdziale znowu zagram wam na emocjach :)
      Pozdrawiam Ciebie też :D ;*

      Usuń
  2. Straszna jesteś! Jak możesz tak niszczyć Mateusza co? No wstydź się! Hańba!
    ~Conte.

    OdpowiedzUsuń
  3. WoW!WoW!WoW! Co ty zorbiłaś? Kompletnie się tego nie spodziewałam ;oo Ale skoro jest w najlepszej klinice to na pewno wyzdrowieje

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona jeszcze nas zaskoczy, jestem tego pewna.... niestety -,-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to niestety :D hahahahah :D Dziękuje za komentarz Moniko :*

      Usuń
  5. O luju... co za rozdział! Strasznie się wciągnęłam w tę historię i czekam na więcej ;))
    PS. Nie przejmuj się hejtami od "anonima" :) #MŚ górą! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że Ci sie spodobał ;)
      Hehehe.."anonim", który nie jest anonimowy :D Nie przejmuje się :* #MŚ forever ♥ :)

      Usuń
  6. Dno!
    PS. To wcale nie Pati napisała xDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niee, jak to Patka, przecież Anonim xDD
      Dziękuje koleżanko ;3

      Usuń
  7. Sztos jak zawsze ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy następny??

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadal mam ciarki... Co Ty ze mną robisz? :o Czytam Twojego bloga od początku i nie mogę uwierzyć, że to już prawie koniec :'( Błagam Cię raz jeszcze - niech to się zakończy szczęśliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeejkuu przepraszam :o ;D Nie spodziewałam się, że ten rozdział wywoła tyle emocji... Jeszcze pomyślę nad zakończeniem ;)

      Usuń