Następnego dnia, jak to miałam w zwyczaju, wstałam koło południa i poczłapałam na dół. Spojrzałam jeszcze na wyświetlacz telefonu z nadzieją, że czeka tam na mnie wiadomość od Mateusza, jednak nic nowego tam nie było. Westchnęłam ciężko i usiadłam przy stole w kuchni. Włączyłam laptopa i zalogowałam się Facebooka. Zastanawiałam się czy powinnam wysyłać mu to zaproszenie. Może już o mnie zapomniał? W końcu jest siatkarzem i codziennie spotyka po kilkaset swoich fanek. Postanowiłam jednak zaryzykować.
- Co ma być to będzie- powiedziałam sama do siebie i wysłałam do niego zaproszenie. Nie chciało mi się czekać, aż je zaakceptuje ( o ile w ogóle to zrobi), więc pobiegłam na górę i ubrałam swoje dresy. Chwilę później biegłam już przez park, łapiąc promienie słońca. Dzień zapowiadał się dość przyjemnie. Jak na luty było bardzo ciepło, a po śniegu nie został nawet najmniejszy ślad. Większości ludzi to przeszkadza, że niby zima bez śniegu to nie zima, ale ja tam byłam zadowolona. Nawet automatycznie pojawił się na mojej twarzy uśmiech. Wzięłam głęboki oddech i odcięłam się od świata. Nic mnie nie obchodziło... aż do momentu, gdy przebiegając przez jedną z alejek potknęłam się o coś i wylądowałam na twardej, zimnej ziemi. Jak się potem okazało, potknęłam się o nogi jakiegoś mężczyzny. Nie musiałam długo czekać, bo już po chwili był przy mnie i pomagał mi wstać. - O Rozi... Strasznie cię przepraszam- Mateusz uśmiechnął sie przepraszająco, a cała moja złość wyparowała. Rozalia co sie z tobą dzieje?!
- Nie, nic.. spokojnie- uśmiechnęłam się i wstałam przy pomocy Matiego.
- Wiesz, ten numer na ręce.. to był zły pomysł- siatkarz podrapał sie po głowie, a później zaczął się śmiać.
- Zmył ci się?- zaśmiałam się.
- Właśnie...
- Jak zaakceptujesz moje zaproszenie to wyślę ci na fejsie- uśmiechnęłam się.
- O jednak o mnie nie zapomniałaś- Bieniu wyszczerzył sie.
- No jakbym mogła?- zaśmiałam się. - Po prostu trochę mi zeszło z tymi zdjęciami i byłam już tak padnięta, że padłam.
Zmarszczyłam lekko czoło słysząc swoje ostatnie zdanie, które nie miało sensu. Mateusz zaczął się śmiać, a po chwili i ja do niego dołączyłam.
- A właśnie słuchaj, bo ja właściwie mam dla ciebie niespodziankę..- uśmiechnął się tajemniczo.
- Dla mnie? Jaką?- ożywiłam sie na jego słowa, choć nienawidziłam niespodzianek. Ale skoro Mateusz Bieniek przygotował jakąś dla mnie to chyba można zrobić wyjątek, a nawet trzeba.
- Spotkajmy sie tutaj za godzinę, dobrze?- puścił mi oczko i nie czekając na moją odpowiedź odszedł, pozostawiając mnie po raz kolejny całkiem zdezorientowaną. Postanowiłam szybko wrócić do domu i się ogarnąć.
Z łazienki wyszłam owinięta ręcznikiem i zaczęłam się zastanawiać w co by się tu ubrać. Nie wiedziałam co Mateusz dla mnie przygotował i byłam w kompletnej rozsypce. Postawiłam jednak na jeansy, czerwoną koszulę w kratę i białe air maxy. Włosy rozczesałam i pozwoliłam aby swobodnie opadały mi na ramiona. Tak ubrana wyszłam z domu i po kilkunastu minutach byłam już w umówionym miejscu.
- O jesteś już- powiedział Mateusz, który właśnie przyszedł do parku.
- Jestem, jestem- pokiwałam głową uśmiechając się.
- A teraz chodź ze mną- zachęcił mnie skinieniem głowy i ruszył w kierunku rynku. Z trudem dorównałam mu kroku, ale czułam się bardzo nieswojo przy tak wysokim mężczyźnie.
- Aa gdzie idziemy?- zapytałam po krótszej chwili i uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Zaraz zobaczysz- spojrzał na mnie z góry i uśmiechnął się. Poczułam się jak Smerfetka stojąca przy Gargamelu. A więc takie to uczucie..
Po krótszej chwili byliśmy już na rynku i weszliśmy do jednej z kawiarni. A więc chciał mnie tylko zaprosić na kawę?
Niby przepuścił mnie w drzwiach, a zaraz potem złapał za rękę i zaczął ciągnąć w głąb sali. Nie powiem, podobało mi się to. Kaśka to mi na pewno nie uwierzy. Znam Mateusza Bieńka i jeszcze on trzymał mnie za dłoń. Marzenie.
- Witam- tak zajęłam się rozmyślaniem o Matim, że prawie w ogóle nie zauważyłam, że staliśmy teraz przy stoliku jakiegoś mężczyzny. Spojrzałam najpierw na niego, a później na Mateusza.
- Dzień dobry- odpowiedziałam w końcu niepewnie, a nieznajomy wyciągnął w moim kierunku swoją prawą dłoń. Kim on był i co mnie czeka?
__________________________
Drugi rozdział tak na dobranoc :)
Mam nadzieję, że się podoba :*
Komentujesz= motywujesz ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz