sobota, 6 lutego 2016

Rozdział 3. "Dziękuję za zaufanie, że nie wątpisz, nawet kiedy wszyscy inni tracą nadzieję."

- Proszę siadać- mężczyzna wskazał na krzesło przed nim. Skinęłam głową i usiadłam na przeciw mężczyzny. Obok mnie usiadł Mateusz, któremu uśmiech nie schodził z twarzy.
- Mogę się dowiedzieć o co chodzi?- uśmiechnęłam sie delikatnie.
- Naturalnie. Na początek wypadałoby sie przedstawić, więc nazywam się Jacek Sęk i jestem prezesem Effectora Kielce. 
- Rozalia Rudnicka- podałam mu dłoń i uśmiechnęłam się szeroko. 
- Sprawa ma się krótko. Słyszałem, że jest pani świetnym fotografem, prawda?- spojrzałam na Mateusza, a ten pokiwał głową szczerząc się. 
- Nie wiem czy takim świetnym, trzymajmy się wersji samego fotografa- zaśmiałam się. 
- Mimo, że nie widziałem pani zdjęć chciałbym zaproponować współpracę, a w dużej mierze to dzięki Mateuszowi, który godzinami przekonywał mnie, że ma pani talent.- zamurowało mnie. Ja? Miałabym zacząć pracę z jako fotograf Effectora? Przecież to spełnienie moich marzeń i wymarzona praca. 
- Kurczę , nie wiem co powiedzieć- uśmiechnęłam się szeroko. 
- Po uśmiechu mogę stwierdzić, że się zgadza- do dyskusji dołączył się Mateusz.
- Więc witamy w zespole- pan Jacek uśmiechnął się szeroko i podał mi dłoń. 
- Mam nadzieję, że pan się nie zawiedzie- uśmiechnęłam się i uścisnęłam jego dłoń. 
- Na pewno nie.. A teraz przepraszam, inne obowiązki czekają- mężczyzna pożegnał się z nami i wyszedł z restauracji. 
- Zamawiamy coś czy idziemy gdzieś indziej?- Mati uśmiechnął się do mnie.
- Idziemy!- zarządziłam i poderwałam się z miejsca. Opuściliśmy restauracje i udaliśmy się na halę. Chciałam zapoznać się z tym miejscem, w które będzie teraz moim drugim domem. Byłam taka szczęśliwa, że idąc na Halę Legionów podskakiwałam i nuciłam coś pod nosem.
- A właśnie... Dziękuje ci bardzo- rzuciłam mu się na szyję. 
- Przecież nie ma za co- uśmiechnął się i położył dłonie na mojej tali. Uśmiechnęłam się mimowolnie, a na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec. 
- Chociaż trochę boję się, że nie podołam- zaśmiałam się odsuwając od Mateusza. 
- Nie marudź, jesteś świetna- siatkarz uśmiechnął się szeroko i puścił mi oczko. 
- Tak myślisz?- zaśmiałam się i spojrzałam na niego. 
- Tak, tak myślę- Bieniu spojrzał w moje oczy, a w środku zrobiło mi się tak cudownie ciepło. 
- Cieszę się- uśmiechnęłam się szeroko. 
- A ja się cieszę, że będziemy spotykać się częściej- pogładził delikatnie mój policzek, a w jego oczach pojawił się ten sam błysk jak przy pierwszym spotkaniu. Niestety, Rozalia jak wszystko musiała wszystko zepsuć. Odsunęłam się od niego i ruszyłam w dalszą drogę na halę, a między nami panowała teraz niezręczna cisza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz