- Nie rozumiem jak mogłaś wyjechać- powiedziała z żalem moja przyjaciółka. Poprawiłam laptopa na kolanach i chwilę patrzyłam w ekran, w którym widać było Kasię.
- Przecież wiesz, że zawsze buntowałam się przeciw Warszawie. Kielce to zupełnie inne miasto, inni ludzie..Inne wszystko- uśmiechnęłam się delikatnie.
- A pracę to ty tam znajdziesz?
- Znajdę, znajdę. Nie bój się
- Zoba...- nagle wystąpiły jakieś zakłócenia, a po chwili moja rozmowa z Kaśką się zakończyła. Na ekranie widniał napis Połączenie zostało zerwane, więc wyłączyłam laptopa i podeszłam do okna. Nie chciałam bezczynnie siedzieć w swoim mieszkaniu, więc postanowiłam wyjść na spacer. Jako fotograf nie mogłam odmówić sobie wzięcia ze sobą aparatu, zwłaszcza, że Kielce to piękne miasto. Tak też zrobiłam. Po kilku minutach byłam już na rynku i byłam w trakcie robienia zdjęć. Nawet nie zauważyłam, że obok mnie stoi pewien mężczyzna uważnie mi się przyglądając. Był bardzo wysoki, miał blond włosy i brązowe oczy. W końcu zrobił kilka kroków w moją stronę.
- Mogę zobaczyć?- uśmiechnął się i spojrzał na mój aparat. Kiwnęłam głową i podałam mu sprzęt.
- I jak?- zapytałam po krótszej chwili.
- Są świetne- oddał mi aparat i schował obie ręce do kieszeni.
- Oj tam zaraz świetne, trzeba je jeszcze odpowiednio obrobić- wzruszyłam ramionami chowając sprzęt do torby.
- Jesteś fotografem?- zapytał, a w jego głosie dało się wyczuć odrobinę nadziei i radości.
- Tak, a dlaczego pytasz?
- A no tak po prostu- wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko, a następnie wyciągnął w moją stronę swoją prawą dłoń. - Mateusz.
- Rozalia- uśmiechnęłam się delikatnie i uścisnęłam jego dłoń.
- Jesteś stąd?
- Nie, nie.. Z Wawy- ugięłam jedną nogę, jednak to był błąd, bo on zrobił się jeszcze wyższy.
- To co tu robisz?- blondyn uśmiechał się szeroko, a w jego oczach widać było błysk.
- Uciekłam od tej wiecznej bieganiny, ruchu i innych takich- machnęłam ręką śmiejąc się.
- Ale Warszawa to chyba dobre miejsce dla fotografa... Miasto takie piękne, ludzi dużo
- Pozornie tak. Ja zawsze buntowałam się przeciw temu miejscu. Cóż, taka moja natura- wzruszyłam ramionami i dosunęłam zamek mojej niebieskiej kurtki po samą brodę.
- Masz racje, w Kielcach są najlepsi ludzie- to mówiąc wskazał na siebie, a ja zaczęłam się śmiać.
- No wiesz, jestem tutaj od niedawna.. Nie będę na razie nic oceniać.
- A czy jest możliwość, żebyśmy się bliżej poznali?- uśmiechnął się szeroko ukazując szereg bielutkich zębów.
- Czemu nie- potrzebowałam towarzystwa, byłam tutaj całkiem sama, nikogo nie znałam.
- To dasz mi swój numer?
- Dam, tylko daj telefon- wyciągnęłam dłoń w jego stronę, a on zaczął nerwowo "trzepać" kieszenie.
- Kurde, musiałem zostawić go w domu- mężczyzna przeczesał swoje włosy krzywiąc się lekko.
- Hmm... poczekaj- zaczęłam szukać długopisu w torbie, a gdy go znalazłam uśmiechnęłam się triumfalnie. - Niestety nie mam żadnej kartki.
- Napisz na ręce- wyjął jedną dłoń z kieszeni, a ja wyraźnie napisałam mu swój numer.
- Mam nadzieję, że się odezwiesz- uśmiechnęłam się i wrzuciłam długopis z powrotem do torby.
- Na pewno- uśmiechnął się patrząc na rękę, a potem puścił mi oczko.
- W takim razie będę czekała, a teraz jestem zmuszona cię opuścić. Muszę obrobić te zdjęcia i wrzucić je na bloga- uśmiechnęłam się przerzucając torbę przez ramię.
- O prowadzisz bloga? Zaproś mnie na fejsie i koniecznie wyślij linka. Nazywam się Mateusz Bieniek- zamrugał swoimi cudownymi oczami, a mnie olśniło. Biniek! Czy to ten siatkarz, który tak dokopał Rosjanom? Byłam w szoku.
- Oo..okej- wydukałam, a na moim policzku pojawił się czerwony rumieniec.
- No to do zobaczenia, mam nadzieję, że za niedługo- pomachał mi i poszedł w swoją stronę. Stałam tam bezruchu jeszcze dobrą chwilę, patrząc na znikającą sylwetkę siatkarza. Dopiero po krótszej chwili się ogarnęłam i wróciłam do swojego mieszkania. Chciałam od razu opowiedzieć o moim spotkaniu z Mateuszem Kaśce, więc wykręciłam jej numer i rzuciłam się na kanapę. Niestety nie odebrała.
- A wypchaj się, jeszcze będziesz mi zazdrościć- mruknęłam i sięgnęłam po laptopa. Oczywiście gdy zaczęłam przerabiać zdjęcia całkowicie straciłam poczucie czasu i zapomniałam o Mateuszu. Kiedy skończyłam było już po 1 w nocy. Stwierdziłam, że nie mam siły już nic dzisiaj robić, więc wyłączyłam lapka i poczłapałam do sypialni. Nim się obejrzałam zasnęłam.
---------------------------
Oto i jest pierwszy rozdział ;) Wiem, wiem krótki, ale potraktujcie go jako wprowadzenie do historii.
Mam nadzieję, że to opowiadanie również przypadnie wam do gustu :)
Mile będą widziane komentarze :)
Pozdrawiam :*
Ooo widze że ciekawie się zaczyna!! ♥ Zostaje ♥
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZapowiada się świetnie! ❤
OdpowiedzUsuń