Mateusz leżał na podłodze. Uklęknęłam przy nim i zaczęłam delikatnie nim szarpać.
- Mateusz obudź się- mówiłam przez łzy. W pewnym momencie poczułam jakąś ciepłą i lepką ciecz na moich palcach. Spojrzałam szybko na swoją dłoń i zobaczyłam krew. Serce od razu przyśpieszyło, a krew uderzyła do głowy. Wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam po pogotowie.
Po niecałych 10 minutach na miejsce przybyli ratownicy. Opatrzyli jego ranę i zabrali go do szpitala. W ślad za nimi udałam się i ja, choć trzeba było przyznać, że nie nadawałam się do jazdy samochodem. Cała się trzęsłam, a moje oczy były zaszklone łzami, które znacznie utrudniały mi widoczność jezdni. Na szczęście jakoś dojechałam do szpitala i od razu dorwałam lekarza.
- Co z nim?
- Jest już opatrzony, 6 szwów załatwiło sprawę. Będzie dobrze tylko najpierw musi wytrzeźwieć- lekarz uśmiechnął się lekko i wrócił do swoich obowiązków. Zaraz.. Wytrzeźwieć? Jak on mógł sam pić? Jak jakiś alkoholik! Całe mój strach o niego wyparował i pojawiła się złość. Wpadłam do jego sali i rzuciłam torebkę na jego łóżko. Mateusz patrzyła na mnie zdziwiony trzymając się za głowę.
- Co ty sobie wyobrażasz? A co by było gdybym cię nie znalazła? Wykrwawiłbyś się, umarł! Po co się upiłeś co? Lepiej ci? Tak?- zaczęłam wrzeszczeć wymachując rękami.
- Rozi...- mruknął ale nie dałam mu dość do słowa.
- Nie ma Rozi.... Jezu głupku coś ty narobił- wbrew sobie zmieniłam swój ton głosu na bardziej troskliwy. Usiadłam na kraju jego łóżka i pogładziłam go po twarzy. Cała złość minęła.
- Przepraszam...- szepnął patrząc na mnie smutno.
- Nigdy więcej takich numerów- pokręciłam głową i pogroziłam mu palcem.
- Dobrze, obiecuje- Mati uśmiechnął się lekko, a ja mocno się do niego przytuliłam. Owszem, martwiłam się o niego. Kiedy tylko zamykałam oczy widziałam jego sylwetkę, potem krew na moich dłoniach... To było straszne.
- No dobrze, odpoczywaj teraz..- chciałam wyjść z sali, ale Bieniu złapał mnie za rękę.
- Zostaniesz ze mną?- zapytał robiąc maślane oczka. Uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową. Usiadłam na kraju łóżka i spojrzałam na Mateusza.
- Mateusz..- zaczęłam niepewnie błądząc wzrokiem po sali.
- Tak?
- Bo wtedy jak mówiłeś, że ci się podobam to...to mówiłeś szczerze?- spuściłam swoją głowę a kosmyk włosów opadł mi na twarz.
- Oczywiście, że tak- poczułam na swoim kolanie jego dłoń.
- I ja miałam to wszystko przemyśleć, prawda?
- Na prawda.
- To ja już chyba wszystko wiem- powiedziałam cicho, a moje serce zaczęło walić jak oszalałe.
- Więc słucham..- Mateusz westchnął patrząc na mnie. Podniosłam głowę i odgarnęłam swoje włosy z twarzy.
- Więc.. Więc jeżeli to nadal aktualne to się zgadzam- wyrzuciłam z siebie na jednym oddechu i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Uhuuu!- zawołał przytulając mnie mocno. Skrzywiłam się czując od niego alkohol i szybko wyswobodziłam się z jego uścisku.
- Mateusz nie! Najpierw wytrzeźwij- pokręciłam głową śmiejąc się. Mężczyzna usiadł na łóżku i z szerokim uśmiechem pokiwał głową.
- Ale się cieszę- wyszczerzył się, a jego oczy błyszczały ze szczęścia.
- No wariat, po prostu wariat- zaśmiałam się siadając obok niego.
- A wszystko to, bo ciebie kocham- zaczął nucić pod nosem.
Szpital opuściłam koło 20. Szczęśliwa wróciłam do domu i zajęłam się obróbką tych zdjęć. Zajęło mi to niecałą godzinę. Kiedy zdjęcia były wstawione napisałam sms'a do Bienia.
"Dobranoc mój alkoholiku :*"
Nie czekałam na jego odpowiedź. Ułożyłam się na łóżku i zasnęłam.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPerfect ♥
OdpowiedzUsuńDziękuję, że go nie zabiłaś!
OdpowiedzUsuń~Conte.
Hahahaha Klaudiaa!! :D
UsuńTysiące emocji w tym rozdziale, good job Wik ;* :D
OdpowiedzUsuńJejkuu <3 Tak bardzo zakochani! :*
OdpowiedzUsuńŚwietny :)
OdpowiedzUsuńRozi najlepsza.. najpierw przestraszona, potem wkurzona, a jeszcze potem szczęśliwa :D
Nie zepsuj nic :))