Następnego dnia miałam gościnnie wpaść na trening. Więc zaraz po zjedzeniu śniadania i ogarnięciu się udałam się na halę. Na korytarzu jak zwykle było tłoczno i żaden z siatkarzy nie zauważył mojej obecności. Przedzierając się przez tłum gigantów usłyszałam moje imię. Automatycznie przystanęłam w miejscu i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie jakiś dwóch siatkarzy.
- Podobno Bieniu jest z tą Rozalią.
- Serio?
- No tak, tak wszyscy mówią.
- Zwykłe ploty. On ostatnio mówił mi, że ona jest za brzydka i sztywna.
- Brzydka? Czy ja wiem, mnie się podoba. Ale dlaczego jak byliśmy w Olsztynie to tak koło niej skakał?
- Z tego co zrozumiałem, chciał ją zaliczyć..ii pewnie mu się to udało, w końcu byli sami w pokoju.- obydwaj mężczyźni zaczęli się śmiać, a ja poczułam jakby ktoś mi wbił sztylet w serce. Ze łzami w oczach po raz kolejny przecisnęłam się wśród stada przerośniętych mężczyzn i wybiegłam na zewnątrz. Pech chciał, że akurat wpadłam na Mateusza.
- O, kochanie- Mateusz uśmiechnął się szeroko na mój widok i chciał mnie przytulić, ale szybko się od niego odsunęłam.
- Zostaw mnie!- warknęłam, a z moich policzków zaczęły spływać łzy.
- Co? Rozi co się stało?- Mateusz położył dłoń na moim ramieniu i uważnie mi się przyglądał.
- Wszystko już wiem! Myślałeś, że się nie dowiem? Chciałeś mnie tylko zaliczyć tak? O to chodziło? To ja ci mówię, że nie pozwolę na to! Nie pozwolę traktować siebie jak zabawkę! Zawiodłam się na tobie! Po co były te całe podchody? Te próby, czułe słówka? Jesteś skończonym dupkiem!- krzyczałam prawie zapominając o oddychaniu.
- Rozalia co ty gadasz? Uspokój się, porozmawiajmy...- Mateusz był świetnym aktorem. Udawał tak bardzo zdziwionego, że aż wyglądało to naturalnie. Ale ja wiedziałam, że się nie nabiorę.
- Nie będę się uspokajać, nie będziemy rozmawiać. Nie mamy już o czym!
- Kochanie..- zaczął ,ale nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Żadne kochanie! Nie jestem twoim kochaniem i nigdy nim nie będę!- chciałam wybiec z hali, ale mężczyzna chwycił mnie za rękę.
- Uspokój się cholera i wytłumacz o co chodzi.
- Odpieprz się ode mnie!- krzyknęłam rozpaczliwie i "sprzedałam" mu siarczystego policzka. Słyszałam jak syknął z bólu, ale reszta mnie nie interesowała. Wsiadłam do swojego samochodu i łamiąc wszystkie możliwe przepisy ruszyłam do pierwszego lepszego klubu.
Wysiadłam z samochodu i trzaskając drzwiami weszłam do baru. Zamówiłam kilka drinków, może o kilka za dużo. W tamtym momencie było mi wszystko jedno. Nie potrafiłam zrozumieć, jak Mateusz mógł tak zrobić. Rozkochał mnie w sobie, a potem okazało się, że to tylko po to, żeby spędzić ze mną jedną noc. To bolało.
(...)
Koło 4 nad ranem postanowiłam wrócić do domu. Chwiejnym krokiem udałam się na parking, gdzie stał mu samochód. Kiedy z coraz większą trudnością stawiałam następne kroki usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wygrzebałam go z torebki używając przy tym niecenzuralnych słów, ale kiedy zobaczyłam imię Mateusza ogarnęła mnie furia. Ze złością rzuciłam telefon o ziemię, a po moich policzkach znowu zaczęły płynąć łzy. Z wściekłością ruszyłam w kierunku samochodu, ale kiedy chciałam otworzyć drzwi jakiś mężczyzna pojawił się przed moimi oczami. Było już dość ciemno i jedyne co udało mi się zauważyć to to, że mężczyzna był naprawdę wysoki. Wzrostem przypominał Mateusza, ale to na pewno nie był on. Zmarszczyłam brwi, gdyż mężczyzna odgradzał mnie od samochodu i nie pozwalał do niego wsiąść.
- Przesuń się!- warknęłam popychając go lekko.
- Nie powinnaś w takim stanie prowadzić.- nieznajomy uśmiechnął się delikatnie łapiąc mnie pod ramię.
- Zostaw mnie! Gdzie ty mnie prowadzisz?- próbowałam się stawiać, ale dużo większy ode mnie mężczyzna nie dał mi żadnych szans. Chwile później siedziałam już w jego samochodzie i byliśmy w drodze do nieznanego mi miejsca...
_______
Hej,hej! ;*
Mamy już 12 rozdział i myślę, że to dobra okazja do podziękowania wszystkim tym, którzy czytają te moje wypociny :) Naprawdę jesteście wielcy i ogromnie motywujecie mnie do dalszego pisania :* Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i komentarze ♥
A co do 12 rozdziału to postanowiłam potrzymać was w lekkiej niepewności co do dalszych wydarzeń. Możecie pisać mi komentarzach jak waszym zdaniem potoczy się akcja... ciekawe czy ktoś zgadnie :)
Na koniec zadam wam pare pytań, które mam nadzieję dadzą wam do myślenia.. A więc.. Czy Rozalia i Mateusz się pogodzą? Czy Mateusz udowodni swoją niewinność? Kim okaże się być tajemniczy nieznajomy i jakie ma plany co do Rozalii? Tego wszystkiego dowiedzie się w następnym rozdziale ;)
A teraz już więcej nie marudzę :D
Buziaki ;*
Myślę, że wywiezie ją w krzaki i będzie och ah xDD
OdpowiedzUsuńA tak serio to coś ty zrobiła no?? Już cię nie lubię :(
~Conte
Na moje oko to jakaś mafia jest i Mateusz ją uratuje, potem ona mu wybaczy i happyend! ♥
OdpowiedzUsuńJejku świetny, skończyłam czytać a nadal mam przed oczami płaczącą Rozalię, aż sama miałam ochotę sobie popłakać. Tak na ludzi działa twoje opowiadanie i to jest piękne! ♥
OdpowiedzUsuńSztosik ������
OdpowiedzUsuń