sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 13. " Tam na dnie, został twój ślad i moja łza"

Obudził mnie potworny ból głowy i jakieś rozmowy nad moim łóżkiem. Leżałam nieruchomo z zamkniętymi oczami i przysłuchiwałam się rozmowie dwóch mężczyzn.
- Tym bardziej nie rozumiem dlaczego spałeś ze mną. Z taką dziewczyną to wiesz..
- Oj Wrona ucisz się.
- Jak mam się uciszyć, skoro całą noc się na mnie ryłeś? Poza tym strasznie się wiercisz i głośno chrapiesz- nie mogłam wytrzymać i zaczęłam chichotać pod nosem. Mężczyźni najwyraźniej to usłyszeli, bo obydwaj zamilkli i patrzyli się na mnie.
- I bo co było tyle krakać? Obudziłeś ją- doskonale znałam tych dwóch panów. Nad moim łóżkiem stali Karol Kłos i Andrzej Wrona. Ten drugi stał trochę zgarbiony i z grymasem na twarzy, natomiast jego kolega uśmiechał się od ucha do ucha.
- Kto mi powie co ja tutaj robię?- zaśmiałam sie siadając na łóżku i przeczesując dłonią swoje splątane włosy.
- Znalazłem cię pół przytomną, chciałaś prowadzić samochód, ale bohater Karol ci na to nie pozwolił- Karol zaśmiał się i przybrał pozę superbohatera. Zrobił to w tak zabawny sposób, że nawet Andrzej zaczął się śmiać. - A i jeszcze telefon sobie rozwaliłaś.
To mówiąc wręczył mi mój złoty iPhone. Cała szybka była pęknięta, ale telefon działał. Jęknęłam cicho pod nosem widząc kilkanaście nieodebranych połączeń od Mateusza. Znowu miałam ochotę rzucić telefonem o ścianę, ale stwierdziłam, że mi go szkoda.
- Szybka do wymiany- uśmiechnęłam się i rzuciłam telefon na łóżko.
- Ważne, że działa- Karol uśmiechnął sie i usiadł obok mnie. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się gwałtownie, a do środka wparował zdyszany Wlazły.
- Wstawać gnidy, Faa...- przerwał zauważając moją osobę. Stał w drzwiach z otwartymi ustami, a jego oddech był znacznie przyśpieszony.
- Co ty tak sapiesz?- zapytał Wrona siadając wygodnie na fotelu i wpatrując się w postać swojego kolegi. On jednak nadal stał nieruchomo patrząc na mnie.
- Tee Wlazły, co z tobą?- Karol zaczął się śmiać, jednak Mariusz nadal stał bez ruchu. Dopiero kiedy Kłos rzucił w niego poduszką ocknął się.
- Yy.. co?- wyjąkał zdezorientowany.
- Pytałem co ty tak sapiesz?- Andrzej powtórzył swoje pytanie, akcentując każde słowo, jakby tłumaczył coś małemu dziecku.
- No kurde co tak sapiesz i co tak sapiesz? Też byś sapał jakbyś musiał wszystkich budzić, a przypomnę ci, że jesteśmy rozlokowani po całym hotelu.- Maniek oparł się o ścianę jednak nadal jego wzrok skupiony był na mnie.
- Coś ty się tak zapatrzył na...- Karol przerwał patrząc na mnie. Pewnie chciał powiedzieć moje imię, którego nie znał.
- Na Rozalię- dodałam ze śmiechem.
- No właśnie, na Rozalię. Ładne imię- Chuderlaczek puścił mi oczko, a potem spojrzał na swojego przyjaciela.
- Dziękuje- uśmiechnęłam się szeroko.
- Karol, a co z Olą..?- Mariusz uniósł obie brwi patrząc na naszą dwójkę.
- Wlazły, Wlazły... Jaki ty prymitywny jesteś. Znalazłem biedną sierotkę pod klubem, to ją przygarnąłem.- Karol objął mnie ramieniem uśmiechając się cwaniacko, za co oberwał lekkim uderzeniem w ramię.
- Ale spaliście razem,tak?- Wlazły był zaciekawiony zaistniałą sytuacją to też zadawał wiele pytań.
- Mariuszku, ja doceniam, że martwisz się o moje pożycie z Olą,ale pozwolę ci sobie przypomnieć, że na razie mam romans z ruterem- na te słowa wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
- Poza tym on spał ze mną..niestety..- wtrącił się do rozmowy Andrzej,który odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. Mariusz już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale spojrzał na zegarek, zrobił wielkie oczy i przybił sobie faceplama.
- Kurde no! Szybko panowie, za 15 minut trening!- krzyknął i wybiegł z pokoju. On w odróżnieniu od Kłosa i Wrony latał jeszcze w swojej piżamie. Chłopaki natomiast byli już przebrani i gotowi do treningu.
- Idziesz z nami?- zaproponował Kłos.
- Nie, nie mogę. Muszę jechać do domu, ogarnąć się i widzimy się na hali- uśmiechnęłam się zwlekając się z łóżka. 
- Będziesz na meczu?
- Muszę, niestety. Jestem fotografem Kielc- skrzywiłam się lekko poprawiając bluzkę, która mi się podwinęła.
- Alee fanie!- Karol klasnął w ręce, a z dołu usłyszeliśmy jakieś krzyki.
- Kłos! Wrona! Wlazły! Natychmiast na dół!- ponieważ było to wypowiedziane łamaną polszczyzną więc domyśliłam się, że to pewnie trener Skry.
- Dobra, to do zobaczenia  na hali.- Karol uśmiechnął się i obydwoje ruszyliśmy w kierunku drzwi. Jednak w połowie drogi zatrzymałam się i spojrzałam na Wronę, który spał jak dziecko na tym małym foteliku.
- A Andrzej?- zaśmiałam się wskazując palcem na śpiącego siatkarza. Kłos spojrzał na swojego przyjaciela, pokręcił z zażenowaniem głową i cichutko do niego podszedł. Nachylił się nad jego uchem iii....
- WROOOOOOOONAAAAA!- krzyknął tak głośno, że biedny Andrzej poderwał sie na równe nogi i zdezorientowany patrzył na nas.
- Aj to bolało- mruknął smarując swoje ucho. Pokręciłam głową i pomachałam im na pożegnanie.
- Do zobaczenia panowie- uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju. Kiedy byłam już w holu moim oczom ukazał się las przerośniętych mężczyzn. Z uśmiechem na ustach minęłam ich wszystkich i wyszłam na zewnątrz. Słyszałam za sobą jakieś szepty typu "Kto jest?" itp.
(...)
W końcu nastała godzina 17, a to oznaczało, że do meczu została godzina. Kiedy weszłam na halę wszystkie miejsca na trybunach były już zajęte, a siatkarze obu drużyn rozgrzewali się na boisku. Zacisnęłam pięść i ruszyłam w kierunku swojego miejsca. Musiałam przejść przez całe boisko, więc spotkanie z Mateuszem było nieuniknione.
- Rozalia!- usłyszałam za sobą znajomy głos, a chwilę później stał już przy mnie Bieniu. - Martwiłem się się. Nie odbierałaś telefonu..
- Nie potrzebnie- przerwałam mu, ruszając w dalszą drogę, jednak siatkarz złapał mnie za rękę.
- Porozmawiajmy.
- To nie czas ani miejsce na takie rozmowy, nie uważasz? Poza tym nie mamy o czym. Leć się rozgrzewać- wyrwałam mu się i tłumiąc w sobie łzy ruszyłam przed siebie. Jego widok wywoływał u mnie ogromny ból, a łzy same pchały mi się do oczu. Jednak nie mogłam się teraz rozpłakać. Wzięłam głęboki oddech i już po chwili byłam w wyznaczonym miejscu. Zajęłam się przygotowywaniem sprzętu, gdy nagle do band reklamowych przybiegł Kłos.
- Cześć koleżanko!- uśmiechnął się szeroko.
- Cześć kolego- uśmiechnęłam się sztucznie nie odrywając wzroku od aparatu. Nie chciałam, żeby Karol wyczytał z nich, że coś się stało. Na całe szczęście nie musiałam z nim dłużej rozmawiać, bo został przywołany do trenera. Westchnęłam ciężko i całą swoją uwagę skupiłam na tym, żeby zrobić idealne zdjęcia.

5 komentarzy:

  1. Świetny! Aż się popłakałam ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudeńko <3 Biedny Andrzej :D
    Jestem ciekawa, co będzie dalej z Rozalią i Matim :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział! <3 Kobieto co Ty ze mną robisz? Najpierw popłakałam się ze śmiechu a potem.. chyba ze smutku. Tą drugą część świetnie czyta się przy tej piosence https://www.youtube.com/watch?v=-2U0Ivkn2Ds ♥ Proszę Cię niech oni wreszcie się pogodzą i będą razem! :* I oczywiście czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grasz na moich emocjach. Stąpasz po kruchym lodzie mała :D Proszę cię pisz następnego! ♥
    ~Contee

    OdpowiedzUsuń
  5. Sztosik! Kiedy następny? ❤

    OdpowiedzUsuń