Prawie całą drogę milczeliśmy. Mateusz szedł ze spuszczoną głową i dłońmi w kieszeni, a ja cały czas przeklinałam w myślach.."Brawo idiotko, brawo". Dopiero kiedy dotarliśmy na halę atmosfera się lekko rozluźniła.
- Jakie to duże- powiedziałam stojąc na środku boiska i kręcąc się wokół.
- Są większe- Mati uśmiechnął się podchodząc do mnie.
- Serio? Ja na tej bym sie zgubiła- zaśmiałam się i przejechałam dłonią po siatce. Ostatni raz grałam jeszcze w liceum na wf'ie. Teraz jakoś nie miałam okazji, ani czasu.
- Nie przesadzaj- siatkarz uśmiechnął się szeroko i gdzieś pobiegł.
-Ej, ale weź ty mnie tu nie zostawiaj, bo nie wiem jak stąd wyjść- rzuciłam za nim.
- Nie, spokojnie- Bieniu zaśmiał się wracając do mnie z piłką. Uniosłam jedną brew ku górze zastanawiając się co on kombinuje.
- Po co ci piłka?- zapytałam, ale zaraz po tym chciałam zapaść się pod ziemie. Przecież odpowiedź była jasna.
- Chodź, gramy- Mateusz przeszedł na drugą stronę siatki i zaczął podbijać piłkę.
- Ale Mati.. ja nie..- nie dokończyłam, bo mężczyzna przebił piłkę na moją stronę. Cóż miałam zrobić? W jednej chwili zebrałam się w sobie i ją przyjęłam. Wymieniliśmy kilka akcji, ale nie graliśmy na punkty.
- Dobra jesteś- Bieniek uśmiechnął się szeroko kręcąc piłką na palcu.
- Sama jestem w szoku, że jako tako mi to wyszło. Ostatni raz grałam dobre kilkanaście lat temu- zaśmiałam się i usiadłam na parkiecie.
- Masz do tego talent
- Oj tam zaraz talent, zawsze lubiłam grać w siatkę i czerpałam z tego ogromną przyjemność- uśmiechnęłam się szeroko przypominając sobie stare, dobre czasy.
- Więc dlaczego nic nie robiłaś w tym kierunku?- Mateusz usiadł obok i uważnie mi się przyglądał.
- Nie wiem... Chyba brakowało mi motywacji, po części też nie wierzyłam w siebie.- wzruszyłam ramionami patrząc przed siebie. Zawsze miałam niską samoocenę, ale do tego zdążyłam się już przyzwyczaić.
- I może właśnie tu zrobiłaś błąd?- Mateusz położył swoją dłoń na mojej uśmiechając się.
- Nie wiem, może..- odpowiedziałam z uśmiechem patrząc na niego.
- Wiesz, jeszcze nic straconego- mężczyzna puścił mi oczko, a mi znowu zrobiło się w środku gorąco. Co on w sobie ma, że tak na mnie działa?
- Fotografia mi wystarczy- uśmiechnęłam się.
- Przemyśl to jeszcze- mężczyzna oparł brodę na moim ramieniu i uśmiechnął się szeroko.
- A tobie to przypadkiem nie za wygonie?- zaśmiałam się.
- Nie, jest idealnie..- W tym momencie poczułam zapach jego perfum. Zamknęłam oczy i mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Wiesz co? Mam pomysł- Mateusz szybko podniósł się z parkietu, a następnie pomógł mi wstać.
- No jaki?- uśmiechnęłam się szeroko widząc po raz kolejny ten błysk w oku.
- Idziemy... NA PLAC ZABAW!- wykrzyknął, a echo rozbrzmiało po całym obiekcie, tak, że poczułam się jak w jakimś horrorze.
- Plac zabaw?- powtórzyłam śmiejąc się.
- A co nam tam? Obudźmy w sobie dzieci- Bieniek zaśmiał się wesoło i łapiąc mnie za rękę zaczął biec w kierunku wyjścia. Całą drogę na plac biegliśmy, więc kiedy byliśmy na miejscu miałam już lekką zadyszkę. W końcu taki olbrzym jak Mateusz biegł co najmniej dwa razy szybciej ode mnie.
- Pohuśtaj mnie!- uśmiechnęłam sie szeroko i usiadłam na jednej z huśtawek.
- Sama się huśtaj- prychnął i zajął drugą z huśtawek.
- Ty było chamskie- zaśmiałam się i zaczęłam się huśtać. To samo zrobił Mati.
- Takie życie- zaśmiał się mój towarzysz.
Po huśtawkach poszliśmy jeszcze na karuzelę, a teraz siedzieliśmy na ławeczce od piaskownicy.
- Wiesz co ci powiem?- Mateusz spojrzał na mnie uśmiechając sie szeroko.
- No słucham- zaśmiałam się i zaczęłam rysować jakieś wzorki na pisaku.
- Fajnie mi sie z tobą spędza czas- gdy to usłyszałam, moje policzki się zarumieniły.
- Mi z tobą też- uśmiechnęłam sie delikatnie, ale zaraz potem spuściłam z powrotem głowę, żeby ukryć moje różowe policzki. Nie mogłam uwierzyć w to co się teraz dzieje..
Prooosze o następny!
OdpowiedzUsuńCudowny <3 Dawaj szybko następnego :*
OdpowiedzUsuń