sobota, 13 lutego 2016

Rozdział 6. " A kto dziś odważy się"

Kiedy dojechaliśmy na hale siatkarze rozpoczęli trening od rozgrzewki. Chodziłam po całym obiekcie robiąc kolejnym zawodnikom zdjęcia. Większość mi do nich pozowała, a nie trenowała, ale kiedy trener to zauważył od razu zagonił ich do roboty.Jednak co jakiś czas słyszałam szepty chłopaków.
- Rozi zrób zdjęcie.
- Rozi patrz jak podbijam piłkę.
Kręciłam głową śmiejąc się i z radością robiąc im zdjęcia.
(...)
Kiedy trening się zakończył wróciliśmy do hotelu. Zawodnicy poszli się odświeżyć, a później wszyscy spotkali się na stołówce.
- Chyba zostałem twoim ulubionym modelem prawda?- zawołał z drugiego końca sali Sławek Stolic. Rzeczywiście pojawiał się na większości moich zdjęć.
- Tak, tak oczywiście- zaśmiałam się wesoło.
- Ej a ja?- na reakcje pozostałych siatkarzy nie musiałam długo czekać.
- Wszyscy byliście najlepsi- zaśmiałam się przekrzykując cały tłum.
Po skończonym posiłku wszyscy udali się do swoich pokoi. Usiadłam na swoim łóżku i spostrzegłam, że Mateusz uważnie mi się przygląda.
- Co tak się na mnie patrzysz?- zaśmiałam się.
-Patrzę na ciebie i myślę- uśmiechnął się delikatnie.
- O czym myślisz?- usiadłam po turecku uważnie mu się przyglądając.
- Dlaczego tak fajna, piękna i młoda dziewczyna nie ma faceta.- kiedy usłyszałam jego słowa zamurowało mnie. Siedziałam bez ruchu wpatrując się w jego sylwetkę.
- A skąd pewność, że go nie mam?- postanowiłam obrócić tę rozmowę w żart, więc uniosłam jedną brew i uśmiechnęłam się szeroko.
- A masz?- z jego oczu zniknął cały blask, który przecież na samym początku naszej znajomości tak mnie zauroczył.
- Nie, nie mam- odpowiedziałam już bez uśmiechu. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Dlaczego on mnie o to pytał? Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym mu się podobać. Nie, nie ja. Nie szara myszka, która jest tak naprawdę nikim z porównaniu do niego. Wzięłam prysznic, a następnie wyszłam z łazienki ubrana w moją różową piżamę w świnki. No co? Jednak część dziecka jeszcze we mnie została. A poza tym wydawała mi się odpowiednia na taki wyjazd. Koronkowa i krótka koszula nocna sprawiłaby, że chyba zapadłabym się pod ziemie.
Kiedy weszłam do pokoju i zobaczyłam minę Mateusza pokręciłam głową.
- Co? A piżama? Wiem, że jest zajebista- zaczęłam się śmiać. Nie musiałam długo czekać, aż siatkarz do mnie dołączył.
- Ja kiedyś miałem taką fajną w misie- Mateusz uśmiechnął sie szeroko. -  W zasadzie dalej ją mam, tylko nie wiem gdzie..
- Czyli typowy siatkarz- zaśmiałam się i rzuciłam się na łóżko.
- A właśnie Rozalia... Przepraszam, że wyciągnąłem poprzedni temat.. Po prostu bardzo mi się..- przerwał na chwilę biorąc głęboki oddech. - Z resztą nie ważne
Wstał i udał się do łazienki.
- Mateusz..- zawołałam za nim, ale było już za późno zniknął za drzwiami łazienki.  Skuliłam się opierając głowę na swoich kolanach i zastanawiałam się co chciał powiedzieć. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to to, że mu sie podobam. Ale nie. To niemożliwe. Taki facet jak on mógł mieć każdą. Mimo wszystko moje serce przyśpieszyło, a na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Ale nie, nie. Chwila! Rozalia nie napalaj się, bo potem możesz się rozczarować.
Gdy Mateusz wrócił do pokoju położył się do łóżka i szczelnie nakrył kołdrą.
- Idziemy spać?- zapytał patrząc na mnie.
- Tak- uśmiechnęłam się i ułożyłam się wygodnie na łóżku. Mateusz zgasił światło
- Dobranoc- szepnął i odwrócił się na bok.
- Dobranoc- również odszepnęłam i zamknęłam oczy. Jutro naszych siatkarzy czeka ciężki dzień.

6 komentarzy:

  1. Trochę mnie zawiodłaś, bo myślałam, że będzie coś więcej niż spanie xD
    Ale widzę, że zaczynasz już tutaj ich złączyć :)
    Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa świetny! Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny, z resztą jak każdy :3 ;*
    ~Conte

    OdpowiedzUsuń
  4. Brawo ty <3
    Rozdział jak zwykle udany :*

    OdpowiedzUsuń