poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział 14. "Let it be"

Po skończonym meczu siatkarze Kielc mieli się z czego cieszyć. Pokonali Skre 3:2. Kiedy hala już opustoszała z lekkim uśmiechem przemierzałam boisko. Specjalnie czekałam, aż wszyscy opuszczą pomieszczenie. Nie chciałam kusić losu i wpaść na Mateusza, jednak jak zwykle wszystko musiało wyjść na przekór. Kiedy byłam już na korytarzu z szatni wyłoniła się sylwetka Mateusza. Jęknęłam głośno wyrażając swoje niezadowolenie z tego faktu.
- Rozalia..- mężczyzna szybko podszedł do mnie i złapał za rękę.
- Nie dotykaj mnie- powiedziałam sucho krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Możemy wreszcie pozmawiać?
- Nie wiem o czym, ale dobra. Wyjaśnijmy sobie to wreszcie.
- To chodź do mnie.
- Nie, załatwimy to tu i teraz- usiadłam na ławeczce i wbiłam swój wzrok w odległy punkt.
- Co się z tobą stało?- zapytał przyciszonym głosem i usiadł obok mnie.
- Co mi się stało? Dowiedziałam się prawdy, to się stało- odwróciłam gwałtownie głowę w jego stronę i zmroziłam go spojrzeniem.
- Jaką znowu prawdę?- Bieniu patrzył mi głęboko w oczy.
- Jejku Mateusz przestań udawać. Doskonale wiem, że chciałeś tylko jednego..- nie mogłam już dłużej na niego patrzeć, bo do moich oczu napływały łzy.
- No chyba sobie żartujesz! Kto ci takich głupot naopowiadał?- Mateusz poderwał się z miejsca i zaczął chodzić nerwowo po korytarzu, przeczesując dłonią swoje włosy.
- Twoich koledzy- odparłam obojętnie chowając twarz w dłoniach. Nie miałam już siły zatrzymać moich łez, które zaczęły spływać po moim policzku.
- I co? Myślisz, że tak bym się starał? Przecież nie jedną mógłbym przelecieć i jeszcze same wlazły by mi do łóżka... Rozalia, naprawdę się w tobie zakochałem.. - przykucnął przede mną i złapał za dłonie.
- Mam ci uwierzyć? Podobno jestem brzydka i nudna, w ogóle nie w twoim stylu..- wyszlochałam spuszczając głowę.
- Jesteś najcudowniejszą dziewczyną na ziemi. Uzależniłaś mnie jeszcze bardziej niż siatkówka. Cały czas mam przed oczami twój obraz, a w głowie każdą chwilę spędzoną z tobą. Od naszego pierwszego spotkania, aż do teraz. Nie potrafię bez ciebie żyć, zrozum to, że jesteś moją podporą, inspiracją, całym światem. Bez ciebie nic nie ma najmniejszego sensu.- po tych słowach łzy z moich oczu płynęły jeszcze szybciej. Zrobiło mi się potwornie przyjemnie i poczułam sie wyjątkowa. Spojrzałam na Mateusza. Był taki smutny, ale w jego oczach widać było ten szarmancki błysk, który urzekł mnie w nim na samym początku. Tak, dotarło do mnie, że nadal go kocham. Jednak nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego słowa, więc tylko mocno go przytuliłam.
- Przepraszam- szepnęłam cicho wtulając się w niego niczym w pluszowego misia.
- Zapomnijmy już o tym- Mateusz pogładził mnie po głowie, a ja od razu poczułam się lepiej. Odsunęłam się od niego, spojrzałam na jego roześmianą twarz i już miałam złożyć pocałunek na jego ustach, gdy usłyszałam czyjś szloch, a zaraz potem śmiech i drwiny Karola.
- Andrzej, co ty płaczesz?
- Wcale nie płaczę, światło mi w oczy świeci- kiedy spojrzałam w tamtą stronę zobaczyłam jak Andrzej wyciera oczy chusteczką, a Karol skręca się ze śmiechu.
- Nie ładnie podsłuchiwać- zaśmiałam się i razem z Mateuszem podeszliśmy w ich stronę. Andrzej oczywiście szybko odwrócił się do nas plecami, żeby ukryć swoje czerwone oczy od płaczu. Kto by pomyślał, że Wrona jest taki wrażliwy..
- A więc to jego tak zwyzywałaś ostatniego wieczoru..- Karol pokiwał głową na znak, że zrozumiał o co chodzi, a my z Mateuszem spojrzeliśmy na niego pytająco.
- Ale, że ja?- uniosłam obie brwi patrząc na 2 metrowego mężczyznę.
- No tak. Zaczęłaś bardzo grzecznie, od idiotów i dupków, a potem poleciały wulgaryzmy- Kłos zaczął się śmiać, a Mateusz patrzył na mnie z uniesionymi brwiami.
- To przez alkohol- uśmiechnęłam się niewinnie i wzruszyłam ramionami. - Andrzej wszystko w porządku?
- Tak, tak..- wreszcie się do nas odwrócił i uśmiechnął się szeroko.
- Wzruszył się chłopaczek- całą trójką wybuchnęliśmy śmiechem, ale biednemu Andrzejowi nie było do śmiechu.
- Chodź, chodź.. Przytule cię- wyciągnęłam swoje ramiona w jego kierunku, ale on popatrzył niepewnie na Mateusza i nie zrobił nawet najmniejszego kroczku.
- No szybko, przytulaj ją- Mateusz zaśmiał się i zamknął oczy, a ucieszony Kraczący mocno mnie przytulił. Za mocno...
- Andrzej! Andrzej! Puść mnie!- pisnęłam czując, że nie mam dostępu do powietrza.
- Oj, sorki.. Ale tak się cieszę, że się pogodziliście- Andrzej wyszczerzył się i zrobił krok do tyłu.
- Effector, zawsze piękne zakończenia- wszyscy zaczęliśmy się śmiać.

3 komentarze:

  1. Hahaha Andrzej rozwalił system xD I bardzo się cieszę, że wreszcie się pogodzili :)
    Czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że zakochańce się pogodziły! ♥ Rozdział świetny, jak zawsze ^_^ :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wreszcie mamy happy end! Ja ci tak cholernie dziękuję, że posłuchałaś moich rad ;3 I gdzie dopisek rozdział pisany z pomocą Klaudii? Pff :D
    Pisz dalej dziecko
    ~Conte

    OdpowiedzUsuń